Szukanie zaawansowane
Jeśli chcesz otrzymywać informacje o nowościach - ZAPISZ SIĘ
Podaj swój E-mail:
W na początku stycznia 2009 r. złożyłam zamówienie w sklepie internetowym - na 3 szt. dezodorantu. Otrzymałam potwierdzenie przyjęcia zamówienia i informację, że po wpłacie towar zostanie mi przesłany. Dokonałam wpłaty (prawie 60 zł), ale zamiast towaru otrzymałam e-mail z informacją, że sklep zamówionego towaru nie posiada i prosi o niedokonywanie wpłaty. Natychmiast zażądałam więc zwrotu pieniędzy. Dwa razy pytano mnie na jakie konto to zrobić, ja informowałam, że zwrotnie, czyli na to, z którego dokonano wpłaty, w końcu przesłałam numer rachunku (w zeszłym tygodniu), a pieniędzy nadal mi nie zwrócono. Mało tego, sklep nadal wystawia na swojej stronie internetowej jako dostępny dezodorant, którego nie mógł mi wysłać, podobno z powodu jego niedostępności (sic!). Wczoraj dzwoniłam do firmy, nie udało mi się uzyskać żadnej konkretnej odpowiedzi, mało tego, pani, z która rozmawiałam nie chciała nawet podać swojego nazwiska. Bardzo proszę o informacje jak w tej sytuacji postąpić? Liczenie na przyzwoitość sprzedawcy chyba nic nie da - znalazłam w Internecie forum dyskusyjne, gdzie takich jak ja jest kilkudziesięciu, a sklep dalej działa sobie w najlepsze. Właściciel napisał mi, że na zwrot pieniędzy ma 30 dni (powołał się na art. 12 USTAWY z dnia 2 marca 2000 r. o ochronie niektórych praw konsumentów oraz o odpowiedzialności za szkodę wyrządzoną przez produkt niebezpieczny) i że w tym terminie mi je zwróci, obciążając mnie jednak kosztami przelewu, gdyż dokonałam przelewu zanim on oficjalnie potwierdził mi dostępność zamówionego towaru - dodam, że na stronie sklepu towar cały czas figuruje jako dostępny.
Proponuje ponownie zażądać zwrotu pieniędzy i zagrozić, że zgłosi Pani sprawę na policje. Jeśli to nie poskutkuje, to trzeba będzie złożyć zawiadomienie o próbie wyłudzenia pieniędzy. Jest to jedyny skuteczny i szybki sposób na skłonienie drugiej strony do zwrócenie pieniędzy. Postępowania cywilne przy kwocie 60 zł jest zabiegiem mało realnym – trzeba byłoby jeździć na rozprawy do miejsca siedziby pozwanego (przedsiębiorcy prowadzącego sklep). Jeśli ma Pani informacje, że również inne osoby zostały potraktowane w ten sposób, to można też to zaznaczyć w zawiadomieniu. Jeśli chodzi o samo zawiadomienie, to najprościej jest zgłosić się do komisariatu policji i ustnie (do protokołu) złożyć zeznania. Można też sporządzić pismo i opisać w nim całą sprawę. Nie musi być zachowana żadna szczególna forma – wystarczy żeby były podane dane osoby składającej zamówienie i żeby było opisane samo zdarzenie. Zgodnie z art. 12 ustawy z dnia 2 marca 2000 r. o ochronie niektórych praw konsumentów oraz o odpowiedzialności za szkodę wyrządzoną przez produkt niebezpieczny jeżeli strony nie umówiły się inaczej, przedsiębiorca powinien wykonać umowę zawartą na odległość najpóźniej w terminie trzydziestu dni po złożeniu przez konsumenta oświadczenia woli o zawarciu umowy. Zgodnie z ustępem 2 tego artykułu „Jeżeli przedsiębiorca nie może spełnić świadczenia z tego powodu, że przedmiot świadczenia nie jest dostępny, powinien niezwłocznie, najpóźniej jednak w terminie trzydziestu dni od zawarcia umowy, zawiadomić o tym konsumenta i zwrócić całą otrzymaną od niego sumę pieniężną”. Termin 30 dni jest terminem ostatecznym. Ustawodawca przewidział, że przedsiębiorca powinien zawiadomić nabywcę i zwrócić pieniądze „niezwłocznie”, czyli tak szybko jak to jest możliwe. Jeśli przedsiębiorca nie może wcześniej zwrócić pieniędzy, to powinien wykazać dlaczego musi czekać aż do 30 dnia. Jest chory? Nie ma go w kraju? Termin ten został wprowadzony po to, żeby przedsiębiorca nie przedłużał w nieskończoność czasu oczekiwania na towar. Przez jakiś czas może nie mieć pewności czy towar jest dostępny, czy zostanie mu dostarczony przez kontrahenta itp. Termin 30 dni pozwala przedsiębiorcy na dopełnienie wszystkich obowiązków i na ewentualne ściągniecie towaru, który jest niedostępny tylko okresowo. W przedmiotowej sprawie widać jednak, że przedsiębiorca chce nadużyć swoich uprawnień i bez powodu czekać „do ostatniej chwili”. Jeśli chodzi o koszty przelewu, to w prawie polskim kwestia kosztów zwrotu przelewu nie została jednoznacznie uregulowana i może budzić wątpliwości. W mojej ocenie skoro przedsiębiorca do tej pory nie zaktualizował dostępności towaru, to nie ma podstaw do naliczania kosztów przelewu. Poza tym otrzymała Pani wiadomość, że zamówienie zostało przyjęte i że towar zostanie przesłany po wpłaceniu pieniędzy. Mogła Pani więc zasadnie uważać, że towar jest w sklepie. Została Pani więc wprowadzona w błąd –celowo lub na skutek niewłaściwej organizacji przedsiębiorcy. Jeśli towaru nie było, to sprzedawca nie powinien był wysyłać informacji, że przyjmuje zamówienie. JM
sprzedaż, sklep, adwokat, sprzedaż przez internet, sprzedaż konsumencka, internet, zwrot pieniedzy, prawnik, poradnictwo prawne, UONPK art. 12, porady prawne, porady prawnicze, porada prawna
24-02-2011r.
Cywilne Karne
138152