Strefa klienta
Pomoc

Wątpliwości w sprawie zatrzymania prowadzącego rower po chodniku, po wypiciu jednego piwa.

Drukuj Wyślij znajomemu

Pytanie:

Wątpliwości w sprawie zatrzymania prowadzącego rower po chodniku, po wypiciu jednego piwa.
.05.2002 r. szwagier szedł po chodniku z rowerem, w obszarze zmieszkanym (osiedle). Został zatrzymany przez policję (przy czym ja, siostra i moja mam byliśmy świadkami zatrzymania), po czym zabrano go radiowozem na komendę w celu poddania go badaniu na zawartość alkoholu we krwi. Alkomat wykazał wartość 0.34 (szwagier wypił jedno piwo o zaw. alkoholu ok. 5.7 proc.) , a po przemnożeniu przez jakiś współczynnik wyszło 0.8 promilla. A 0.8 podzielone przez 0.34 daje 2.35 - dlaczego przez 2.35, skąd ten współczynnik???
Spisano protokół, i że 0.8 promilla we krwi kwalifikuje czyn jako przestępstwo, pobrano odciski palców i zrobiono zdjęcia - a więc potraktowano szwagra, nie przymierzając , jak groźnego przestępcę. Oczywiście sprawę skierowano do sądu.
Ostatecznie (ja i siostra byliśmy świadkami w sprawie, twierdząc, że szwagier szedł z rowerem - natomiast policjant-świadek twierdził, że szwagier jechał rowerem), sąd zasądził 200 zł grzywny, konfiskatę prawa jazdy na jeden rok oraz trzy miesiące więzienia z zamianą na 60 godzin prac publicznych, z możliwością odwołania się od wyroku.
I w związku z tym mam nastepujące pytania:
1. Czy szwagier zasłużył na tak surowy wyrok (Sąd twierdził, że to najniższy wymiar kary)?
2. Czy policjant, który zatrzymał szwagra na chodniku miał prawo zabrania go na komendę (był umundurowany, a w radiowozie było jeszcze dwóch innych)? Pytam, bo policjant zgodnie z prawem, nie przedstawił się z imienia i nazwiska i nie podał swojego stopnia służbowego (co ciekawe, na rozprawę przysłał jednego z tych policjantów, którzy przebywali w radiowozie)? Poza tym, prawo mówi, że "policja może zabrać obywatela do radiowozu w celu poddania badaniu na zawartość alkoholu we krwi, jeśli wykonanie tej czynności w innych warunkach byłoby niemożliwe lub mogłoby zakłócić porządek" - czy wobec tego szwagier został zabrany na komendę wbrew prawu, jeśli okoliczności zatrzymania pozwalały na zbadanie go alkomatem na miejscu zatrzymania, a porządek nie mógł być w żaden sposób zakłócony??? I jeśli policjant złamał prawo, to czy może to być podstawą do obrony na rozprawie apelacyjnej, i czy będzie to miało jakieś znaczenie dla sądu w wydaniu ewent. uniewinniającego wyroku?
3. Czy policja nie ma obowiązku poinformowania zatrzymanego, że ma prawo do dodatkowego badania - do badania krwi??? Pytam ponieważ:
"Stan w jakim znajduje się kierujący pojazdem mechanicznym, zgodnie ze stanowiskiem Sądu Najwyższego z dnia 15 lutego 1989 r., może być ustalona na podstawie:
- analizy chemicznej np. badanie krwi lub moczu
- analizy stężenia alkoholu w wydychanym powietrzu"
Nie ma w tym orzeczeniu "albo", tak więc czyż nie należy przeprowadzać obu badań???
4. Wiem, że szwagier ma prawo do adwokata z urzędu. A czy istnieje możliwość taka, aby szwagier sam się bronił i czy w związku z tym ma prawo wglądu do spisanego na komendzie protokołu (ewen. sprawdzenie poprawności procedury badania alkomatem)? Czy gdyby mógł sam się bronić, to czy ma prawo do powołania biegłego w celu wydania opini w temacie jego zdrowia??? - szwagier kilkanaście lat temu topił się w lodowatej wodzie, i po tym zdarzeniu ma bardzo "kruche" naczynia krwionośne", co mogłoby być przyczyną zwiększonej przepuszczalności gazowej w płucach, a co za tym idzie, alkomat mógł wykazać znacznie więcej alkoholu w wydychanym powietrzu???
5. Rok temu, przy okazji innej sprawy dowiedziałem się od pracownika Głównego Urzędu Miar, że stosowanie promili na określenie zawartości alkoholu we krwi jest NIELEGALNE i nawet PODLEGA KARZE. Czy coś się w tej materii zmieniło, a jeśli tak, to bardzo proszę o podanie stosownych przepisów i rozporządzeń.
6. Czy po rozprawie odwoławczej (apelacyjnej) w razie niekorzystnego wyroku, szwagier ma prawo się odwołać ponownie??? I jak długo można się odwoływać?
7. I sprawa najważniejsza.
Dwóch świadków zeznało, że szwagier szedł z rowerem. Policjant zeznał, że było inaczej. Wiem, że Sąd bardziej jest skłonny uwierzyć policji ( co dla mnie jest jakimś absurdem). Czy Sąd nie powinien opierać się raczej na DOWODACH, niż na ustnych zeznaniach??? Przecież w ten sposób można skazać każdego, choćby za niewinnością oskarżonego świadczyło dziesięciu świadków???
Szagier NIE był nigdy KARANY. Szkodliwość jego niby-wykroczenia (przestępstwa) była znikoma. Nikogo nie skrzywdził. Nie spowodował w żadnej mierze zagrożenia w ruchu pieszych (na chodniku). Jest uczciwym i wartościowym człowiekiem. A tu proszę, jakiś policjant (który nota bene, na moim osiedlu znany jest ze swojej negatywnej reputacji) zatrzymuje człowieka i czyni z niego PRZESTĘPCĘ!!!

Odpowiedź:

Co do wymiaru kary, to rzeczywiście należy zgodzić się ze stanowiskiem sądu, iż jest to najniższy wymiar kary. Zgodnie z art. 178a §1 kodeksu karnego za prowadzenie pojazdu w stanie nietrzeźwości grozi grzywna, ograniczenie wolności albo pozbawienie wolności do lat 2. Grzywna jest więc najniższym wymiarem kary za ten czyn, zgodnie z zasadami panującymi w polskim prawie karnym materialnym. Co do wysokości grzywny, to określa się ją w stawkach dziennych (od 10 do 360), przy czym wysokość jednej stawki waha się od 10 do 2000 zł (zależy ona w dużej mierze od wysokości majątku skazanego i jego możliwości zarobkowych). W takiej sytuacji najniższa grzywna wyniesie 100 zł, lecz sądy bardzo rzadko określają wysokość jednej stawki na 10 złotych.
Policjant ma prawo zabrać kierowcę na komendę celem przeprowadzenia badania na zawartość alkoholu we krwi, jeżeli nie ma możliwości przeprowadzenia próby na miejscu, czyli w przypadku, gdy nie dysponuje w danej chwili alkomatem (czyli po prostu nie ma go ze sobą). Zapewne w danej sytuacji tak właśnie było.
Policja niestety nie ma obowiązku informowania danej osoby o przysługującym mu prawie badania krwi. Polskie prawo bardzo szczegółowo określa prawa, o których należy informować obywateli i ta kwestia obowiązkowi informowania nie podlega. Policja ma obowiązek przeprowadzenia takiego badania na wniosek zainteresowanego, lecz nigdy z urzędu. Toteż w tej sprawie do złamania prawa, czy też procedury, nie doszło.
Oczywiście oskarżony może bronić się sam i ma prawo do przeglądania akt i robienia z nich notatek. Ma również prawo do powołania biegłego. Oskarżonemu w takiej sytuacji przysługują te same prawa, co jego obrońcy, bez żadnych ograniczeń. Niemniej jednak nie radzę obrony na własną rękę – takie sprawy nie kończą się zazwyczaj dobrze. Poza tym osoba obiektywna, posiadająca wiedzę prawniczą na pewno w tej sprawie nie zaszkodzi. Zwłaszcza, że jak już wyżej stwierdzono oskarżony w takiej sytuacji nie ograniczy w żaden sposób swoich własnych praw do obrony, adwokat nie ma prawa dokonywać żadnych czynności bez zgody oskarżonego, a on sam może z obrońcy w każdej chwili zrezygnować i ewentualnie wystąpić do sądu z wnioskiem o ustanowienie nowego obrońcy z urzędu.
Nigdy nie spotkałem się ze stwierdzeniem, iż stosowanie promili na określenie zawartości alkoholu we krwi jest nielegalne. Jest dokładnie odwrotnie – zgodnie z art. 115 § 16 kk stan nietrzeźwości zachodzi w sytuacji, gdy zawartość alkoholu we krwi przekracza 0,5 promila. Skoro ustawa karna, uchwalona w 1997 roku, wyraża zawartość alkoholu we krwi w promilach, to w żadnym wypadku nie można uznać takiej praktyki za nielegalną.
Wyrok sądu odwoławczego jest zawsze ostateczny i nie podlega od niego odwołanie (chyba, że sąd odwoławczy uchyli zaskarżony wyrok i przekaże sprawę sądowi pierwszej instancji do ponownego rozpatrzenia – wtedy od ponownego wyroku sądu pierwszej instancji również będzie służyło odwołanie, ale tylko w takim przypadku). Po wydaniu takiego wyroku stronie postępowania służy jedynie nadzwyczajny środek odwoławczy w postaci skargi kasacyjnej do Sądu Najwyższego.
Zgodnie z panującą w procedurze karnej zasadą swobodnej oceny dowodów sąd w swoim rozstrzygnięciu ma obowiązek oprzeć się na wszystkich przeprowadzonych w postępowaniu dowodach, oraz do wszystkich dowodów się ustosunkować w uzasadnieniu wyroku – również do tych, którym sąd nie dał wiary z dodatkowym wyjaśnieniem dlaczego tak postąpił. Nie wiem jakie dokładnie dowody zostały w tej sprawie przeprowadzone i nie znam uzasadnienia wyroku, ale domniemywać należy, iż sąd oparł się głównie na protokole z przeprowadzonego badania na zawartość alkoholu we krwi i na zeznaniach policjanta. Faktem jest natomiast, iż sąd powinien opierać się przy wydaniu wyroku przede wszystkim na dowodach materialnych, które są ze swej natury niepodważalne i obiektywne, niż na zeznaniach świadków, które mogą być przecież nieprawdziwe.
Co do znikomej społecznej szkodliwości czynu, to zgodnie z przytoczonym powyżej przepisem art. 178a §1 kk (stanowiącym klasyfikację prawną tego czynu), takowa praktycznie w danej sytuacji nie występuje. Przepis powyższy nie podaje bowiem jako znamion tego czynu spowodowanie niebezpieczeństwa w ruchu, czy też spowodowanie wypadku. Już sam fakt prowadzenia pojazdu w stanie nietrzeźwości, a taki stan faktyczny sąd ustalił, stanowi przestępstwo.

Data odpowiedzi:

26-09-2002r.

Działy prawa:

Karne Pracy

Numer porady:

1350

Podobne: