Maż miał wypadek, w którym zginął kierowca drugiego samochodu. Stało się to nie z winy męża. Drugi samochód stal na poboczu za ciągłą linią. Gdy nadjechał mąż kierowca drugiego samochodu nie wskazując, że będzie wykonywał jakikolwiek manewr zaczął zawracać w przeciwnym kierunku. Mąż uderzył czołowo w lewą stronę tamtego samochodu. Kierowca zginął. Mąż nie był pod wpływem alkoholu, co potwierdziły badania.
Odpowiedź prawnika:
W tym przypadku występuje możliwość postawienia zarzutu z art. 177 § 2 kodeksu karnego. Zgodnie z nim kto, naruszając, chociażby nieumyślnie, zasady bezpieczeństwa w ruchu lądowym, wodnym lub powietrznym, powoduje nieumyślnie wypadek, w którym inna osoba poniosła śmierć podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8.
Prawdopodobnie prokurator postawi taki zarzut, natomiast na skierowanie aktu oskarżenia zdecyduje się po przeprowadzeniu badań miejsca zdarzenia. Dopiero wyniki tego badania pozwolą na stwierdzenie, czy można mówić o naruszeniu zasad bezpieczeństwa w ruchu drogowym np. o niedostosowaniu prędkości jazdy do warunków.
Z treści pytania wynika, że sprawcą wypadku był kierowca, który zginął, ale nie znam wszystkich okoliczności i nie mogę przewidywać jak oceni całe zdarzenie prokurator, a w przyszłości prawdopodobnie również sąd. Być może są podstawy do uznania, iż częściowo winę ponoszą obaj kierowcy.
Radziłbym wynająć adwokata. Wprawdzie uważam, że ich usługi są zbyt drogie, że jest ich, wbrew temu co twierdzą niektórzy przedstawiciele palestry, zbyt mało i że często nie mają czasu, aby starannie zajmować się sprawami swoich klientów, to jednak w moim przekonaniu lepiej będzie jeśli w postępowanie od początku będzie zaangażowany obrońca. Sprawa przedstawia się dosyć poważenie.